Jump to content

Aranżacja open space bez tajemnic - jak połączyć salon, kuchnię i jadalnię

From Doomsday Wrestling Wiki


Kiedy pierwszy raz zobaczyłam mieszkanie w systemie open space, serce zabiło mi szybciej. Przestrzeń zalana światłem, widok od razu na całe wnętrze, ale potem przyszedł chłód rzeczywistości. Gdzie postawić stół, kanapę, a gdzie blat do gotowania, żeby nie czuć się jak na ? Zaczęłam od wyznaczenia stref bez wznoszenia ścian. W moim projekcie użyłam dywanu o fakturze wełny merynosa, który wizualnie oddzielił salon od jadalni. Kuchnię od reszty odciął blat barowy z litego dębu o długości dwóch metrów. To nie tylko granica, ale też miejsce na poranną kawę i wieczorne plotki z gośćmi. Pamiętaj, że w open space kluczowe jest zachowanie proporcji - jeśli kuchnia zajmuje trzydzieści procent, reszta musi być elastyczna. Mebel na kółkach, który przesuniesz w razie potrzeby, to twój sprzymierzeniec.



Największym wyzwaniem okazało się przechowywanie. W otwartej przestrzeni każdy bałagan widać od razu. Moja klientka miała problem z pościelą i ręcznikami, które lądowały na krzesłach. Rozwiązaniem okazało się łóżko z pojemnikiem na pościel w sypialni, ale w salonie potrzebowałam czegoś innego. Wybrałam kanapę z funkcją spania z mechanizmem DL, która po rozłożeniu daje płaską powierzchnię do spania. Pod siedziskiem ukryłam skrzynię na dodatkowe koce i poduszki. W kuchni postawiłam na wysokie szafki sięgające sufitu, z wąskimi frontami bez uchwytów - system push-open. Dzięki temu nawet blender czy zapas makaronu znika z oczu, a przestrzeń oddycha. W jadalni znalazł się kredens z wiklinowymi koszami na obrusy i serwetki.



Oświetlenie w open space to osobna historia. Nie popełnij błędu jednej lampy wiszącej nad stołem. Potrzebujesz warstw. Nad wyspą kuchenną zamontowałam trzy klosze z miedzi o średnicy trzydziestu centymetrów, które dają ciepłe światło do gotowania i jedzenia. W strefie salonu postawiłam lampę podłogową z regulowanym ramieniem, skierowaną na fotel do czytania. Na suficie zamontowałam szynę z reflektorami, które można przesuwać i obracać. Wieczorem, gdy zapalisz tylko kinkiet przy sofie, całe wnętrze nabiera intymności. Pamiętaj, że w otwartej przestrzeni światło musi płynąć płynnie między strefami, ale każda z nich ma swój punkt centralny. Unikaj zimnej barwy powyżej 4000 Kelvinów - sprawi, że wnętrze będzie przypominać biuro.



Kolorystyka to spoiwo całego open space. Zdecydowałam się na bazę w odcieniu ciepłej bieli z domieszką beżu, która rozjaśnia nawet małe metraże. Aby dodać głębi, w kuchni położyłam płytki imitujące lastryko z drobnymi czarnymi i szarymi kamykami. W jadalni postawiłam na tapetę z delikatnym wzorem roślinnym tylko na jednej ścianie - to tło dla stołu z litego drewna. Salon ożywiłam poduszkami w kolorze musztardowym i butelkowej zieleni. Ważne, żeby jeden kolor przewijał się przez wszystkie strefy. U mnie to właśnie zieleń - pojemnik na przyprawy w kuchni, wazon na stole i pled na kanapie. Dzięki temu oko wędruje naturalnie, a przestrzeń jest spójna. Unikaj więcej niż trzech dominujących barw, bo zamiast harmonii zrobisz chaos.



Gdy do mieszkania wpadają goście na noc, open space staje się polem bitwy o prywatność. Moja przyjaciółka narzekała, że każdy dźwięk z kuchni budzi śpiących na kanapie. Rozwiązanie znalazłam w wersalce, która w dzień służy jako wygodne siedzisko dla czterech osób, a na noc rozkłada się w pełnowymiarowe łóżko z materacem piankowym o grubości 16 centymetrów. Do tego zamontowałam przesuwne panele z tkaniny akustycznej, które w razie potrzeby oddzielają strefę gościnną. Panele mają stelaz listwowy, który nadaje im sztywność, a jednocześnie przepuszcza powietrze. Wieczorem po prostu rozsuwam zasłonę, a rano chowam wszystko w szafie. To nie jest idealne, ale działa. Ważne, żeby goście mieli dostęp do gniazdka i małego stolika na książkę.



Tapicerka mebli w open space musi być odporna na codzienne użytkowanie. Do salonu wybrałam tapicerkę welurową w kolorze grafitowym - jest przyjemna w dotyku i łatwa do czyszczenia. Plamy po czerwonym winie znikają po przetarciu wilgotną szmatką z mydłem. W jadalni postawiłam na krzesła z drewna bukowego i siedziskami z tkaniny typu bouclé, która nie mechaci się nawet po latach. W kuchni użyłam forniru dębowego na frontach, który z czasem nabiera patyny. Pamiętaj, że w open space meble pracują na kilka zmian - kanapa jest zarówno do siedzenia, jak i do spania, stół do jedzenia i do pracy. Dlatego każdy element musi być funkcjonalny. Unikaj delikatnych tkanin, które boją się kawy i okruchów. Lepiej postawić na materiały, które z wiekiem wyglądają lepiej.



Organizacja przestrzeni to ciągły proces. W moim open space znalazłam miejsce na regał z książkami, który jednocześnie dzieli salon od korytarza. Na półkach stoją nie tylko lektury, ale też kosze na drobiazgi i ramki ze zdjęciami. W kuchni zamontowałam wąskie szuflady na przyprawy obok płyty grzewczej - wszystko mam pod ręką, a blaty pozostają puste. W jadalni zamiast ciężkiej witryny postawiłam konsolę z lustrem, która optycznie powiększa pokój. Najważniejsze to nie bać się eksperymentować. Przez pierwszy tydzień przesuwałam stół o trzydzieści centymetrów, aż znalazłam idealne miejsce. Open space to układanka, którą układasz na nowo z każdą porą roku i każdym nowym nabytkiem. Daj sobie czas i słuchaj, jak przestrzeń działa na co dzień. To twoje mieszkanie, twoje zasady.